Od kilku tygodni zamieszczam na instagramowym profilu Europa Bistro zdjęcia przeróżnych detali, które przykuwają moją uwagę podczas spacerów ulicami Nowego Jorku. Wraz z nimi rośnie we mnie chęć, by opatrzyć je kilkoma zdaniami komentarza, a stąd już niedaleka droga do reaktywacji bloga. Nie wiem, czy wystarczy mi zapału, by to zrobić, ale jeśli kiedykolwiek miałbym zająć się opowiadaniem o tym, co w Nowym Jorku mnie zachwyca, muszę najpierw – dla własnego poczucia uczciwości – przyznać głośno i wyraźnie: Życie w tym mieście nie jest usłane różami. Uprzedzam więc, że nie będzie to tekst tryskający entuzjazmem.
wtorek, 1 września 2020
Czym Nowy Jork nie jest?
Od kilku tygodni zamieszczam na instagramowym profilu Europa Bistro zdjęcia przeróżnych detali, które przykuwają moją uwagę podczas spacerów ulicami Nowego Jorku. Wraz z nimi rośnie we mnie chęć, by opatrzyć je kilkoma zdaniami komentarza, a stąd już niedaleka droga do reaktywacji bloga. Nie wiem, czy wystarczy mi zapału, by to zrobić, ale jeśli kiedykolwiek miałbym zająć się opowiadaniem o tym, co w Nowym Jorku mnie zachwyca, muszę najpierw – dla własnego poczucia uczciwości – przyznać głośno i wyraźnie: Życie w tym mieście nie jest usłane różami. Uprzedzam więc, że nie będzie to tekst tryskający entuzjazmem.
niedziela, 9 czerwca 2019
Uśmiechnij się, jesteś w Kanadzie!
Co cię sprowadza do najlepszego kraju na świecie? – rzuca na starcie rozbawiony recepcjonista. Wiesz, że facet żartuje. Gdyby powiedział to z holywoodzkim patosem w głosie, któryś z gości najpewniej zabiłby go śmiechem. Z drugiej strony czujesz podskórnie, że chyba jednak wierzy w to, co mówi. Bo właściwie dlaczego nie? Jeśli faktycznie istnieje jakiś najlepszy kraj na świecie, to może właśnie jest nim Kanada?
piątek, 12 kwietnia 2019
Adriatyk pod powiekami
Kałuże na Piazza San Marco przypominają przechodniom, że ostatniej nocy wysoka woda po raz kolejny zagarnęła cały plac dla siebie. Tego ranka kałuż jest chyba więcej niż ludzi, dlatego mimowolnie zwalniam kroku, by nacieszyć oczy widokiem opustoszałego miasta. Nogi tymczasem same prowadzą mnie w stronę najbliższego przystanku tramwaju wodnego czyli vaporetto. W duchu gratuluję sobie pomysłu przećwiczenia trasy poprzedniego dnia. Gdyby nie to, najpewniej błądziłbym teraz w labiryncie weneckich ulic.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


