niedziela, 15 lipca 2018

Bukareszt chwilowo nieczynny


Bukareszt jest miastem przedziwnym. Raz wydaje mi się szary, ponury, depresyjny, niemal postapokaliptyczny, by za chwilę stać się barwnym, żywym, kipiącym energią i wszechobecną zielenią. A potem znów, jakby chciał mi wymierzyć siarczysty policzek za niesubordynację, odsłania przed zdumionymi oczami szkaradne architektoniczne monstra, niekończące się rzędy nijakich domów bezwstydnie popadających w ruinę i onieśmielające swą gigantycznością ulice.

środa, 15 listopada 2017

Kraniotomia z wybudzeniem


Poniedziałek, godzina siódma trzydzieści rano. O spóźnieniu nie może być mowy, więc na wszelki wypadek docieram do szpitala dwadzieścia minut przed czasem. Z duszą na ramieniu czekam na Philippe'a w umówionym miejscu nieopodal kafeterii, spacerując nerwowo w tę i z powrotem. Moja dzisiejsza wizyta na bloku operacyjnym ma być znacznie dłuższa od poprzedniej, ale nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie roję sobie, że trwać będzie aż sześć godzin, podczas których przedefiniuję moje wyobrażenia o tym, jakie widoki są, a jakie nie są nieprzyjemne dla oczu.

niedziela, 8 października 2017

Un Canadien-Québécois-Français-Américain-Du-Nord


W pokoju hotelowym na ostatnim piętrze zasięg wifi jest tak słaby, że muszę schodzić kilka kondygnacji w dół, by sprawdzić skrzynkę mejlową. Podczas jednej z takich eskapad udaje mi się usłyszeć głos starszawej recepcjonistki relacjonującej jakiemuś mężczyźnie, kto zameldował się ostatnio w hotelu. Być może za sprawą przypadku, a może dlatego, że oboje widzą mnie właśnie w obrazie jednej z kamer monitoringu, zaczynają mówić o "gościu z Polski zakwaterowanym w dziesiątce".