piątek, 12 kwietnia 2019

Adriatyk pod powiekami


Kałuże na Piazza San Marco przypominają przechodniom, że ostatniej nocy wysoka woda po raz kolejny zagarnęła cały plac dla siebie. Tego ranka kałuż jest chyba więcej niż ludzi, dlatego mimowolnie zwalniam kroku, by nacieszyć oczy widokiem opustoszałego miasta. Nogi tymczasem same prowadzą mnie w stronę najbliższego przystanku tramwaju wodnego czyli vaporetto. W duchu gratuluję sobie pomysłu przećwiczenia trasy poprzedniego dnia. Gdyby nie to, najpewniej błądziłbym teraz w labiryncie weneckich ulic.

niedziela, 19 sierpnia 2018

Rumunia Rumunii nierówna


Wyruszywszy z bukaresztańskiego dworca o podejrzanie znajomej nazwie Gara de Nord, zmierzam w stronę Transylwanii. Pociąg toczy się w ślimaczym tempie, a temperatura w bombardowanych lipcowym słońcem wagonach nie nastraja optymistycznie. Na szczęście betonowa szarzyzna za oknem rychło ustępuje miejsca znacznie przyjemniejszym dla oka plantacjom słoneczników. A to dopiero początek wizualnych fajerwerków.

niedziela, 15 lipca 2018

Bukareszt chwilowo nieczynny


Bukareszt jest miastem przedziwnym. Raz wydaje mi się szary, ponury, depresyjny, niemal postapokaliptyczny, by za chwilę stać się barwnym, żywym, kipiącym energią i wszechobecną zielenią. A potem znów, jakby chciał mi wymierzyć siarczysty policzek za niesubordynację, odsłania przed zdumionymi oczami szkaradne architektoniczne monstra, niekończące się rzędy nijakich domów bezwstydnie popadających w ruinę i onieśmielające swą gigantycznością ulice.